Jak wybrać rodzaj aktywności dla naszego dziecka?

Teraz to mamy raj! A może nie? Wybór jest szeroki – od gier i zabaw dla przedszkolaków, przez dyscypliny sportowe dla najmłodszych, balet i szkoły tańca, po kluby sportowe kształcące przyszłych mistrzów.

Na co zapisać dziecko?

Najlepiej, żeby było odważne, umiało się samo obronić, było szybkie jak błyskawica, zręczne jak kot, silne jak niedźwiedź, a jeśli jest dziewczynką – pełne gracji i lekkości. Koniecznie musi trafiać do kosza i celnie strzelać do bramki, a najlepiej, żeby było liderem – jak już mowa o zespole. Nie zapomnijmy o koniach i pływaniu. Dziecko ideał.

Tylko, czy ono rzeczywiście tego chce? Czy wtedy będzie szczęśliwe? Czy przypadkiem nie próbujemy przenosić na nie naszych niespełnionych marzeń?

Zapytaj
Najlepiej po prostu spytać. Niech zadecyduje, co chciałoby robić. I nie wściekaj się, jeśli po miesiącu powie, że już mu się znudziło, a po kolejnym półroczu zainteresuje się  zupełnie odmienną dziedziną. To potrzebny proces. Niech sprawdza i próbuje. To zupełnie naturalne. W ten sposób uczymy się poznawać smaki i rozróżniać zapachy, rozpoznajemy co jest gorące a co lodowate, z bólem poznajemy porażkę i z ogromną radością doznajemy spełnienia. Nie wykluczone, że i na tym polu – poszukiwania ulubionej aktywności – nasze dziecko musi przejść drogę prób i testów.
Nie zawsze rodzi się z silnym postanowieniem bycia królem strzelców czy primabaleriną.
Spójrzmy na nas dorosłych, też czasami poszukujemy naszych pasji, błądzimy po ścieżce zawodowej, szukamy tej jedynej ukochanej czy ukochanego. Czasami jesteśmy tak ukształtowani, że większym spełnieniem okazuje się dla nas droga niż sam cel. I podobnie może być z naszymi pociechami.

Nie wywieraj presji
Jak było u nas? Jeden z naszych synów bronił się nogami i rękoma przed kolejnymi pomysłami ambitnych rodziców. Kolejne propozycje okazywały się nietrafne, ale co najbardziej alarmujące, nie czuł się w nich bezpiecznie, co było widać po jego zachowaniu. Teraz z perspektywy czasu wiemy, że na ten brak bezpieczeństwa najbardziej zapracowała  presja z naszej strony. Cienka jest granica pomiędzy motywowaniem, zachęcaniem a wywieraniem nacisku. Musisz być czujny, żeby jej nie przekroczyć. Nie jest łatwo nauczyć dziecko wytrwałości i samozaparcia, nie gubiąc się przy tym w zakamarkach przymusu.

Daj mu wolność, a rozkwitnie
Nasza historia ma happy end. Odpuściliśmy naszemu synowi na jakieś dwa lata. Wszystko. Nie chce, to nie. Po tym czasie sam zaczął pytać o różne możliwości. Zapisaliśmy na wybraną przez niego dyscyplinę. Zafascynował się. Jest niezwykle zdyscyplinowany i nie wyobraża sobie opuszczenia treningu. Na razie zajmuje ostatnie miejsca na listach wyników, ale jego zapał nie maleje. Do wszystkiego podchodzi ze spokojem i powtarza, że potrzebuje czasu. Podziwiam go za to i jestem z niego dumna. Przyznaję ze wstydem, że na jego miejscu dawno bym wymiękła. Uczę się od niego wytrwałości i systematyczności i zastanawiam się po co mi kiedyś było to ciśnienie na jego sport?

Ważne jest wyrabianie nawyków
Tak naprawdę najważniejsze na początku jest zaszczepienie w młodym człowieku potrzeby aktywności fizycznej. Niech się rusza.  Towarzysz mu w tych aktywnościach, uprawiajcie je razem. Niech przesiąknie tym i zakorzeni sport w swoich komórkach. To najlepsza inwestycja na przyszłość, która zaprocentuje ciągłą potrzebą ruszania się i uprawiania sportów. To jest priorytet, jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko było zdrowe i rozwijało się harmonijnie.

Na początek postaw na sporty ogólnorozwojowe
Te zapewniają holistyczny rozwój i wzmacniają całą sylwetkę. Póki organizm dziecka rozwija się i kształtuje, takie aktywności są bezpieczniejsze, bo nie stwarzają zagrożenia nierównomiernych obciążeń dla aparatu ruchu(kości, stawów i mięśni). Jeśli zaś dziecko(powyżej 10 roku życia) uprawia sport, który z założenia niesymetrycznie angażuje ciało(tenis, szermierka, łucznictwo, tenis stołowy, badminton)  – ważne – aby w jego treningach dużą część stanowiły ćwiczenia ogólnorozwojowe i kompensacyjne. Nie wskazane jest również dźwiganie ciężarów.
Najlepiej, kiedy zajęcia sportowe zawierają bogactwo form ruchowych,  rozwijających wszystkie cechy motoryczne – siła, szybkość, wytrzymałość, gibkość oraz uwzględniają aspekt socjologiczny, czyli rozwijają umiejętność budowania relacji w grupie.

Nie bądź jego trenerem
To pomysł, który generalnie nie sprawdza się w praktyce, czego przykłady mamy nawet w wielkim sporcie. Trudno połączyć relacje rodzicielskie z rolą trenera bez uszczerbku dla pierwszego lub drugiego. Oczywiście zdarzają się wyjątki od reguły, ale w większości takie próby prowadzą do” wojny domowej”. I po co? Odpuść sobie rolę trenera i trzymaj na wodzy swoje emocje i  język, kiedy profesjonaliści, których wybrałeś, trenują Twojego syna czy córkę. Charakterystyczne są obrazki tatusiów stojących wzdłuż linii boiska i komentujących każde zdarzenie i poczynania grających dzieciaków. Loża ekspertów…
Jeśli nie jesteś trenerem danej dyscypliny, to zaufaj specjalistom i pozwól im działać.

To ważne, żeby tak pokierować drogą dziecka, aby aktywność fizyczna kojarzyła mu się z radością, spełnieniem i była dla niego integralną częścią życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *