Nie, nie jesteśmy idealnymi rodzicami

Jeśli to czytasz, to zakładam, że:

A ) Mniemasz, że jesteś idealnym rodzicem i z oburzeniem podchodzisz do tego demoralizującego  tekstu. Zrób z tym co chcesz.

B ) Nie jesteś rodzicem, ale jesteś ciekawy….Jeśli jesteś dzieckiem, to ten tekst nie jest dla Ciebie
(teraz dopiero małolaty zaczną czytać, według zasady: zabroń, a chętniej po to sięgnę)

C ) Też nie jesteś idealnym rodzicem i szukasz otuchy w tym tekście: „uff, nie tylko ja”.

My nie jesteśmy, nie byliśmy i nie ma się co łudzić, nie będziemy rodzicami na szóstkę.

Jacy jesteśmy? Normalni, no może czasami trochę mniej. Nie wszystko wychodzi nam tak jak byśmy chcieli, nie czytamy poradników dla rodziców, wychowujemy nasze dzieci intuicyjnie, a intuicja – wiadomo – czasami zawodzi. Oznacza to, że popełniamy błędy, czasami nawet powielamy błędy naszych rodziców, czyli jesteśmy książkowymi przypadkami – im bardziej nie chcesz być podobny do swoich rodziców, tym bardziej stajesz się ich kopią.

Na początku naszej drogi rodzicielskiej mieliśmy założenia:

  1. Nie podnosimy głosu na dzieci.
  2. Nie kłócimy się przy nich.
  3. Nie podważamy wzajemnie swoich metod wychowawczych przy chłopcach.
  4. Nie dajemy im złego przykładu.
  5. Co wieczór czytamy im przed snem.
  6. Nie pozwalamy na to, żeby spędzały czas przy tabletach, bo chcemy mieć święty spokój.
  7. Nieustannie rozwijamy ich wiarę w to, że wszystko jest możliwe.

W zasadzie co do założeń nic się nie zmieniło, praktyka tylko wypada nieco odmiennie, bo odnosząc się do poszczególnych punktów powyżej, wygląda to tak:

  1. Zdarza nam się wydzierać, bo cóż tu ukrywać – jesteśmy cholerykami i co na sercu, to i na języku. Przypominamy filmową, włoską rodzinę, w której głośno, tłoczno i generalnie wiele hałasu o nic. Sami ze sobą jakoś wytrzymujemy, nie wiem jak wytrzymują z nami inni – pewno różnie.
  2. Nawiązując do punktu pierwszego, nie udaje nam się nie kłócić przy dzieciach, bo dobrały się silne charaktery i iskrzy często, a dzieci spędzają z nami większą część czasu, więc naturalnie towarzyszą temu, co dzieje się między nami.
  3. Tak, lecimy czasem według scenariusza dobry-zły policjant, bo mama kwoka słabo znosi krytykę swoich pisklaków. Za to potem ma za swoje, bo kiedy brakuje taty, dzieciaki świetnie wyczuwają, komu mogą wchodzić na głowę.
  4. Jesteśmy tylko ”człowiekami”. Bycie rodzicem nie daje mocy bycia idealnym. Tak samo popełniamy błędy, robimy głupoty i nie zawsze nadajemy się na okładki magazynów o wychowaniu dzieci.
  5. Wieczorami padamy na pysk i marzymy o tym, żeby dzieciaki już nic od nas nie chciały. Tym bardziej, że nasz wieczór zaczyna się dosyć późno, po treningach chłopców i często wspólnym odrabianiu lekcji. Prawda jest taka, że to często też jedyny moment, żeby nadrobić czytanie swoich lektur.
  6. Nie ukrywajmy są w życiu momenty, kiedy idziemy na łatwiznę i zamiast kreatywnej zabawy z dziećmi, udajemy, że nie widzimy, jak spędzają czas przy tablecie, a my zachłystujemy się chwilami ciszy i spokoju.
  7. Pewno, że chcielibyśmy sami być pełni wiary, że wszystko jest możliwe i taki przekaz zaszczepiać u naszych chłopców, ale oni mają oczy i uszy. Zdarza im się widzieć rodziców zdołowanych i słyszeć, jak tracą siły w walce o swoje przekonania.

Nasze ideały wychowawcze z czasów pierwszych usg – podczas dwóch ciąż – legły w gruzach.
Nie zmieniła się jednak miłość i priorytety, na czele których jest dwójka rozczochranych,  rozkrzyczanych i czasami nieznośnych dzieciaków – synów niemniej nieznośnych rodziców.

One thought on “Nie, nie jesteśmy idealnymi rodzicami

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *